Nauka hiszpańskiego idzie mi jak po grudzie, niestety. Dziś postanowiłam zrobić kompilację tego, w jaki sposób ja – kompletny leń – wykorzystałam i wykorzystuję pobyt w Hiszpanii na naukę języka tego kraju. Wiem, że oszałamiających postępów nie zrobię, ale zależy mi na tym, aby móc się dogadać w prostych sprawach i móc zrozumieć co mówią / o co pytają mnie inni.

Jakiś czas temu pisałam o tym, jak się dogadać za granicą bez znajomości języka. Bardziej chodziło mi o komunikację w takich miejscach, w których angielski jest w zaniku i ciężko cokolwiek załatwić. Takim krajem jest, niestety, Hiszpania. Tekst dotyczył języków, kawy i trunków. Jeśli jesteś ciekaw, zajrzyj TU.

Oto moje wypróbowane sposoby na naukę hiszpańskiego, które z różnym skutkiem testuję.

Survival Spanish, czyli niezbędne zwroty na przetrwanie 🙂

W tym tekście proponowałam na początek, aby poznać odmianę survivalową języka, który obowiązuje w danym regionie lub kraju, bo to pomoże nam przetrwać 🙂 Do odmiany survivalowej zaliczam słowa grzecznościowe, ‘tak / nie’, liczebniki, zdanie: „czy potrzebna reklamówka?” – bo to usłyszysz od kasjerów w każdym supermarkecie przy kasie oraz pytanie: „czy można płacić kartą”. Oczywiście znajomość słówek typu karta (tarjeta), bo to wcale nie carta 🙂 i gotówka (efectivo) na pewno się przydadzą. Przekonasz się też o tym w każdym automacie podczas płatności lub np. w publicznej pralni, do której chodzę obecnie średnio raz w tygodniu. Pisałam o tym TU. Warto wiedzieć, jak powiedzieć, że nie mówisz po hiszpańsku albo że nie rozumiesz:)

Klasyką gatunku i w zasadzie najważniejszym słowem, które musisz przyswoić na samiuśkim początku jest pozdrowienie ‘Hola’ (czyt. ola). Tak się będą widać z Tobą prawie wszyscy, a Ty z nimi 🙂 Zaraz po tym naucz się zwrotu: Que tal, czyli odpowiednik angielskiego How are you? Dobrze wiedzieć jak odpowiadać, kiedy ktoś Cię o to zapyta;)
Kilka lat temu, kiedy po raz pierwszy wybierałam się do Hiszpanii, znałam zaledwie kilkanaście wyrazów. Przed wyjazdem na prowincję hiszpańską postanowiłam jednak nauczyć się czegoś więcej. Oprócz wymienionych wcześniej przydatnych słówek, mnie najbardziej potrzebna jest kawa, w dodatku z mlekiem roślinnym. Zatem moim pierwszym pełnym zdaniem, którego nauczyłam się dość szybko było ”Un cafe con leche de soja, por favor”, czyli ‘Poproszę kawę z mlekiem sojowym’ 🙂 O dziwo, w większości miast i miasteczek nie ma z tym problemu, chyba że mówimy o naprawdę głębokiej prowincji.

Nauka hiszpańskiego 🙂

Nauka podczas zakupów


No właśnie. Moje spektrum słownictwa poszerzało się podczas robienia zwykłych zakupów spożywczych. Mleko, a raczej napój sojowy szybko zastąpiłam migdałowym (bebida de almendras) i owsianym (bebida de avena). Robienie zakupów zajmowało mi najpierw mnóstwo czasu, bo chciałam wszystko przeczytać i zapamiętać. Nazwy warzyw i owoców rzadko kiedy przypominają nazwy polskie lub angielskie. Dziwnie brzmi po hiszpańsku marchew i dynia 🙂 Największym zaskoczeniem były banany. Bo banany to, proszę Państwa, wcale nie ‘bananas’ jak można by się było spodziewać, tylko plátanos 🙂 Tak więc polecam na początek studiowanie produktów, które często kupujesz i zapamiętywanie ich nazw.


Nauka online (telefon, laptop)


Kiedy w 2019 robiłam na Ibizie kurs z Erasmus+ „Community Development”, pomimo że przebywałam w środowisku anglojęzycznym, jednym z warunków uczestnictwa i zaliczenia całego stażu była nauka hiszpańskiego na platformie Erasmus plus OLS. Szczerze mówiąc bardzo się tam męczyłam, bo kurs nie przewidywał osób całkowicie początkujących, dlatego nie polecam jej do nauki od podstaw. Tutaj na pewno sprawdzi się natomiast aplikacja Duo Lingo, pod warunkiem, że znasz angielski, ponieważ nauka przez tę apkę odbywa się właśnie po angielsku. Możesz się uczyć na telefonie lub laptopie. Tutaj trzeba wykazać się systematycznością, bo zbyt długie przerwy skutkują ‘spadem’ do poziomu niżej, czyli kończy się tym, że w kółko wałkujesz to samo. Żeby tak się nie stało, apka będzie Ci przysyłać przypominajki.

Jeśli chodzi o inne apki czy materiały do samodzielnej nauki języków obcych, to najlepiej zapytać o to w grupach typu Nauka języków obcych/ Nauka hiszpańskiego na FB – z pewnością dostaniecie mnóstwo przydatnych odpowiedzi.

Jeśli dobrze mówisz po angielsku, to polecam też kanał na YT Spanish with Paul. Odkryłyśmy go z dziewczynami na Ibizie i uważam, że jest jednym z najbardziej skutecznych narzędzi do nauki hiszpańskiego. Skuteczny o tyle, że można szybko zauważyć postępy, ale jest jeden warunek. Musisz to w kółko powtarzać 🙂 Metoda Paula przypomina mi trochę metodę Callana, która była niegdyś bardzo popularna w szkołach językowych w Polsce. Polega na uczeniu się pełnych fraz i zdań i logicznej zamianie jednych wyrazów na inne, aby poszerzać możliwości komunikacyjne.
Paul jest Amerykaninem, mieszkającym w Meksyku, zatem nauka z nim możliwa jest tylko dla osób, które znają względnie dobrze angielski.

Jeśli jednak angielski jest ci obcy, to odkryłam niedawno na Instagramie człowieka o pseudonimie Señor Ricardo. To Hiszpan mówiący świetnie po polsku, dlatego czasem zadaję mu jakieś pytania, na które bardzo rzetelnie odpowiada. Tutaj jest jego ciekawa, oficjalna strona. Señor Ricardo ma też live’y na Facebooku.

Lekcje prywatne


Jak mawia polskie przysłowie, przyszła kryska na Matyska, czyli trzeba było ukrócić moje lenistwo i wziąć się za hiszpański bardziej skutecznie. Kiedy mieszkałam na La Palmie nawiązałam kontakt z Leticią z Los Llanos, studentką 3 roku, która studiuje hiszpański właśnie pod kątem uczenia obcokrajowców. Leticia przyjeżdżała do mnie do Casa Margarita na lekcje prywatne. Po moim wyjeździe z La Palmy kontynuujemy lekcje online. Ile to kosztuje? Za 60-minutową lekcję płacę 12 € i znów – potrzebny jest dobry angielski, bo właśnie w takim języku uczę się hiszpańskiego. Leticia, jak na Kanaryjkę z krwi i kości, posługuje się świetnie angielskim, bo mieszkała przez jakiś czas w Irlandii w ramach Erasmusa. Erasmus to tutaj okno na świat dla tutejszej młodzieży. Większość młodych ludzi, którzy ukończyli studia, była na wymianie w Europie, wiele osób też w Polsce i dlatego najczęściej mówią bardzo dobrze po angielsku.
W tematycznych grupach na Facebooku i na Instagramie znajdziesz wiele osób, które oferują prywatne lekcje online. Ja też śledzę profile niektórych na Instagramie, bo umieszczają ciekawe i fajne materiały do samodzielnej nauki.

Kurs hiszpańskiego za darmo


Kto śledzi bloga, wie, że aktualnie mieszkam na Fuerteventurze, na łodzi w marinie w Gran Tarajal. Ku mojej radości okazało się, że nieopodal znajduje się Centro de Adultos – Centrum Edukacji Dorosłych, w którym odbywa się bezpłatny kurs języka hiszpańskiego dla obcokrajowców. To jest filia ośrodka z Las Palmas na Gran Canarii i te zajęcia de facto odbywają się we wszystkich większych miejscowościach na wyspie. Można sobie wybrać lokalizację oraz porę dnia – przed południem lub po południu. Ja wybrałam godziny przedpołudniowe i zajęcia mam 2 x w tygodniu, we wtorki i środy. W czwartki są zajęcia dla osób zaawansowanych. Moja grupa jest dość zróżnicowana i dynamiczna – najwiekszy odsetek stanowią Włosi, są też dwie Marokanki, Belgowie, Polka i Austriacy.
Z tego co się zorientowałam, ten ośrodek o nazwie CEP działa na wszystkich Wyspach Kanaryjskich, dlatego jeśli masz w planie nieodpłatną naukę hiszpańskiego właśnie tutaj, poszperaj na ich stronie.
Kurs trwa od września do czerwca, ale ja dołączyłam do grupy na początku października. Jeśli są miejsca to przypuszczam, że można się zapisać kiedykolwiek. Wystarczy zgłosić się do biura w wybranym mieście. W biurze dogadałam się trochę łamanym hiszpańskim i po angielsku, bo miły starszy pan o imieniu Jose, który jest tam dyrektorem i również uczy grupę zaawansowaną, trochę rozmawia in English. Potrzebny jest dokument tożsamości i opłata w wys. €25 na materiały ksero, które dostajesz podczas zajęć.

I na koniec kilka śmiesznych i / lub zaskakujących słówek w języku hiszpańskim, które Polaka mogą zdziwić lub rozbawić:

  • débil -słaby, kiepski
  • pupa – ranka, strupek
  • pies – stopy
  • curva – łuk, krzywa
  • cucaracha – karaluch
  • gafas – okulary
  • luz – światło
  • iglesias – kościoły

No i nie mogę sobie darować tej sceny z Kilerów 2. Señor Siara mnie rozwala 😉

nauka hiszpańskiego

Tablica ogłoszeń

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *