Jak przeklinać po angielsku, żeby brzmieć autentycznie i bardziej ‘brytyjsko’? Jest takie słowo na literę ‘B’, które Ci to ułatwi 🙂 

Wulgaryzmy po angielsku, jak i pewnie w innym języku obcym, zawsze przychodzą nam łatwo. Nawet jeśli kompletnie nie znamy tego języka:). Z czego to wynika?

„Sory” i „fak” to dwa najbardziej nadużywane przez Polaków angielskie wyrazy, które na dobre zadomowiły się w języku polskim. Fenomenem jest fakt, że nawet jeśli ktoś kompletnie nie zna angielskiego i w życiu codziennym w ogóle nie posługuje się tym językiem – „sory” i „fak” są w jego słownikowym pakiecie. Dziś z cyklu English is easy, ale czy na pewno’ proponuję kilka innych przykładów przekleństw, które warto znać, jeśli planujecie kontakt z British English i chcecie dobrze zrozumieć intencję wypowiadającego. I pamiętaj: DON’T DRINK AND DRIVE!

przeklinać
Australian English

Jeśli chcesz sobie poprzeklinać po angielsku, to mam dla Ciebie alternatywę do słowa na literę ‘F’. Bo słowo na literę ‘F’ jest mocno przereklamowane. Poza tym zauważyłam, że w formie przymiotnikowej wyraz ten sprawia Polakom duże trudności w wymowie:) Ogólnie rzecz ujmując, te końcówki -ing nie są bułką z masłem jeśli faktycznie chcemy je dobrze wymówić, a ponadto bardzo często Polacy uczą się tego słowa z filmów, ze słyszenia, nie znając formy pisanej. Stąd potem słyszymy rzucane ze złością lub żartem ‘faken’ (zamiast ‘fucking’), które nijak się ma do oryginału. A jak już mamy przeklinać w obcym języku, to róbmy to dobrze, albo wcale. 

Zatem, kiedy chcecie sobie przekląć lub powiedzieć coś dosadnie i brzmieć przy tym bardziej brytyjsko i z wdziękiem (lub australijsko – zdjęcie u góry zrobiłam w Australii), a nie chcecie być przy tym zbyt wulgarni, to mam dla Was super słówko. Jest nim przymiotnik bloody, który większości kojarzy się zapewne z drinkiem o nazwie Bloody Mary czyli Krwawa Mary. O drinkach już kiedyś było (whiskey czy whisky?) więc dziś ten temat odpuszczam. 

Blood to krew, a po dodaniu do rzeczownika końcówki -y robimy z niego przymiotnik (nie zawsze, ale często). Bloody odnosi się wówczas do koloru lub dosłownie – do krwi.  Na podobnej zasadzie tworzymy np. przymiotniki ‘pogodowe’ : sun-sunny, cloud-cloudy, rain-rainy itd…

Nie zawsze jednak bloody tłumaczymy dosłownie.  Bardzo często w British English przymiotnik bloody pełni funkcję ‘wzmacniacza’ i jest używany po to, aby zintensyfikować znaczenie rzeczownika lub następującego po nim innego przymiotnika, lub przysłówka – podkreśla wtedy natężenie emocjonalne, wyraża gniew lub zdenerwowanie. Wówczas znaczy ni mniej, ni więcej tylko ‘pieprzony’ ‘cholerny’, ‘przeklęty’ lub czasem nawet silniej.  Stąd a bloody idiot to ‘pieprzony idiota’, czyli ten, który prowadzi po alkoholu, a it’s bloody unfair będzie oznaczać, że coś jest ‘cholernie niesprawiedliwe ‘.  

Może być też użyty jako idiom oh, bloody hell! i w wolnym tłumaczeniu znaczy ‘jasna cholera!’ 🙂 – co będzię pewnie reakcją na to, kiedy ten bloody idiot wyląduje na eukaliptusie po lewej ( na zdjęciu:)

Na tym nie kończy się lista przekleństw na literę ‘B’. Jest ona nawet dość długa i na pewno znajdziesz na niej jeszcze dwa dość popularne wulgaryzmy, ale znacznie mocniejsze niż bloody, chociaż w  wykonaniu Hugh Granta wciąż brzmiące uroczo. Nikt, tak jak on, nie wypowiada bugger i bollocks😉 Do tego stopnia uroczo, że na Facebooku powstał funpage Hugh Grant saying “Bugger! Serio:) Zresztą, kliknij link i się przekonasz:) 

Don’t we all love it when Hugh shouts ‘bugger’ in ‘Four weddings and a funeral’?

I to tyle bluzgów na dziś. Po więcej odsyłam do wujka Google – jego zasób przekleństw jest nieskończony:)  

przeklinać

Acha, przekleństwo to po angielsku swear word lub curse, gdyby ktoś faktycznie chciał googlać. Polecam tę stronę, gdzie przekleństwa zostały pogrupowane z zależności od nasilenia. Okazuje się, że bloody jest wciąż bardzo lajtowe 😉 

Na zakończenie, bardzo na temat – klasyka gatunku, czyli polskie tłumaczenia amerykańskich list dialogowych w wykonaniu Maćka Stuhra – uwielbiam 😉 

Sprawdź też, bo może warto :

  1. Świetnie się czyta Twoje teksty,
    szczególnie te o języku. Przez długie lata mojej edukacji uczyłam się angielskiego, chwilami nawet jako drugi główny przedmiot na studiach, ale niestety nigdy nie byłam w anglojęzycznym kraju i nie miałam okazji popraktykować . Ależ chętnie wybrałabym się na wycieczkę do Anglii z Tobą w roli przewodniczki i nauczycielki, ze mną w roli uczennicy. Gdybyś kiedyś organizowała taką szkółkę wyjazdową (właśnie wróciłam z Włoch po tygodniu z włoskim w Umbrii z Ewą Moskal-było super) to ja już się zapisuję.
    To kiedy? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.