Dawno nie pisałam nic w krótkich lekcjach angielskiego, więc oto moja propozycja na dziś: chrzest bojowy po angielsku. Jak to powiedzieć?

Do wyjaśnienia tego idiomu skłonił mnie mój pobyt w Paryżu i rola pet-sitterki. O tym co to jest pet-sitting i na czym polega pisałam już kiedyś TUTAJ. Jeśli chodzi Ci po głowie opieka nad zwierzętami lub domem podczas nieobecności właścicieli, koniecznie przeczytaj ten wpis.

Tymczasem rodzi się pytanie, skąd wziął się w mojej głowie idiom ‘chrzest bojowy’ i dlaczego akurat teraz?

Odpowiedz jest dość prosta. Opiekuję się teraz sznaucerkiem Simbą. To pies mojej koleżanki z liceum, która poprosiła mnie o opiekę nad nim podczas jej wyjazdu na urlop. Simba jest kochanym, 7-miesięcznym psiakiem, który kilka dni temu się trochę pochorował. Nie obyło się u wizyty u francuskiego weterynarza. To skłoniło mnie do przemyśleń na temat tej odpowiedzialnej funkcji i powtarzalności zdarzeń. Wprawdzie swój chrzest bojowy dotyczący opieki nad zwierzętami przeszłam już kilka lat temu w Tarczynie (zerknij do rzeczonego wpisu), ale teraz historia jakby się powtórzyła i znów musiałam się zamienić w psią pielęgniarkę 🙂

No dobrze, ale jak powiedzieć po angielsku ‘chrzest bojowy”? Albo przeszłam swój chrzest bojowy?

Chrzest bojowy po angielsku to baptism of fire, czyli dosłownie ‘chrzest ognia’ albo ‘chrzest ogniowy’.

Według słownika to : a first experience of something, usually something difficult or unpleasant, czyli pierwsze doświadczenie czegoś, zwykle czegoś trudnego lub nieprzyjemnego. Co nie oznacza, że każde kolejne będzie już łatwiejsze czy przyjemniejsze. Człowiek martwi się tak samo, zwłaszcza jeśli chodzi o chorego psa, pozostającego pod Twoją opieką. Na szczęście Simba czuje się już dobrze i wróciło mu radosne rozbrykanie szczeniaka.

Examples:

My son’s just had his first visit to the dentist. He stood up to this baptism of fire very well.

Mary’s had her baptism of fire as a teacher.

A jeśli chodzi o mój bojowy chrzest, to: I had my baptism of fire as a pet-sitter when I had an emergency vet appointment with a kitten a few years ago.

chrzest bojowy
Simba i jego ulubiona zabawka, czyli filcowa gąska 😉

Przy okazji dodam, że ceny wizyt weterynaryjnych są delikatnie mówiąc – zaporowe. Francja to ogólnie drogi kraj, ale posiadanie psa, z którym trzeba iść do weterynarza, to już prawdziwy luksus ;).

Może zainteresują Cię też inne:

-Mini lekcje angielskiego na blogu: English is easy
-Język angielski: indywidualne lekcje online

A jeśli lubisz podróże i zwierzaki tak jak ja, to zerknij tu:

-E-book: Jak tanio podróżować

-Praca zdalna: pomysły na pracę online

-Znajdziesz mnie też tutaj: FacebookInstagram

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.