Z czym kojarzy Wam się tytuł „The Secret”/ „Sekret” ? Większości zapewne z książką, niektórym być może też z paradokumentalnym filmem na podstawie książki, no i oczywiście z prawem przyciągania. Pamiętam, że kiedy książka stała się bestsellerem, wszyscy zaczęli czytać i ‚przyciągać’. Jednym się udawało, innym nie. Od tego czasu powstało tysiące filmików na YT oraz innych publikacji na temat prawa przyciągania, o tym jak działa, a raczej dlaczego nie działa. Sprawa nie jest taka oczywista, ponieważ najogólniej rzecz ujmując, wszystko opiera się na fizyce kwantowej i umiejętności wygenerowania w swojej świadomości stanu podobnego do tego, jaki towarzyszyłby nam po spełnieniu marzenia czy realizacji intencji. Jeśli nie słyszeliście o Klaudii Pingot, Spec Babce, to polecam jej kanał na YT, gdzie w sposób bardzo przystępny i ciekawy porusza te tematy. I nie tylko te. Jest to też bardzo interesująca osoba, również po tzw. przebranżowieniu:)

A wracając do książki „Sekret”, to dość niedawno przypomniała mi ją moja przyjaciółka Ania, która obecnie mieszka w Warszawie, jest coachem i prowadzi fantastyczne  spotkania jako pilotka Latających Kręgów. Koniecznie zajrzyj na tę stronę, z której dowiesz się miedzy innymi, że Latające Kręgi to „spotkania dla ludzi, którzy zarabiają lub chcą zarabiać robiąc coś, co kochają – twórców i przedsiębiorców”. Teraz, ze względu na niemożność spotkań w realu, ich forma przybrała nieco inny charakter. Ania organizuje sesje na Zoomie i realizuje bardzo fajne tematy mające na celu zainspirować, zmotywować i dodać pewności siebie tym niepewnym. Grupę znajdziecie też na Facebooku pod hasłem Latający Krąg by Ania Glińska. Każdy może do niej dołączyć, nawet mężczyźni. Nie ma ograniczeń:)

Ania jest również przykładem kobiety, która wyznaje zasadę z tytułu mojego bloga, czyli, że nigdy nie jest na nic za późno. Ania również dokonała w swoim życiu rewolucyjnej zmiany – będąc w podobnym wieku do mojego rzuciła pracę nauczyciela, przeprowadziła się do Warszawy, skończyła kilka dobrych kursów i szkołę Coachingu i obecnie tym się właśnie zajmuje, nie ustając w samorozwoju i samorealizacji. Ania jest i będzie dla mnie inspiracją i przykładem na to, że jak się czegoś bardzo chce i dąży do tego, to się to dzieje – wedle prawa przyciągania (w dużym uproszczeniu, oczywiście).

W styczniu tego roku, będąc na chwilę w Polsce, po kilku latach niewidzenia się, spotkałam się z Anią na jej kolejnym Latającym Kręgu i spędziłyśmy razem blisko 24h nadrabiając zaległości w ‚co słychać’. Podczas spotkania padł tytuł „Sekret” w kontekście książki, która wywarła ogromny wpływ na nasze życie. To był ten moment, kiedy przypomniałam sobie, że wiele lat temu faktycznie czytałam ją z wypiekami na twarzy i testowałam prawo przyciągania wizualizując wolne miejsce parkingowe w centrum miasta;) I wtedy naprawdę to działało:)

Latające Kręgi Ania Glińska

A teraz uwaga – będzie „grubo” 🙂

Po powrocie do domu, w poniedziałkowy lub wtorkowy słoneczny poranek końcem stycznia taki oto email zastałam w swojej skrzynce odbiorczej. Wiadomość została wysłana przez formularz kontaktowy tutaj, na blogu:

Dzień dobry!

Pani Agato, po wielu latach powróciłam do książki, która bardzo dużo zmieniła w moim życiu – The Secret. Pomyślałam dziś o Pani, dlatego, że to właśnie Pani, na lekcji angielskiego pokazała nam ten film, za co jestem niezmiernie wdzięczna 🙂 Byłam Pani uczennicą w 4lo w latach 2007-2010. Widzę, że postanowiła Pani całkiem zmienić swoje życie – gratuluję z całego serca, bo z własnego doświadczenia wiem, że wymaga to dużo odwagi i nie zawsze jest łatwo. Moja wielka zmiana polegała na tym, że na III roku budownictwa (jestem po mat-fiz.), po wypadku na kilka miesięcy straciłam władzę w prawej ręce, dużo czasu spędziłam w szpitalu i… zakochałam się w medycynie 🙂 Przez kilka miesięcy zastanawiałam się czy warto i czy nie jest za późno, ale jednak zdecydowałam się! I dzisiaj jestem w połowie IV roku 🙂 Nie żałowałam ani przez moment.
Jeszcze raz gratuluję, trzymam kciuki i zabieram się za czytanie bloga.
Pozdrawiam serdecznie.
Paulina

(…) Tutaj nastąpił przysłowiowy opad szczęki i chwila ciszy. Wy też możecie na chwilę przystanąć i pomilczeć.

Można się zdziwić, prawda? I to podwójnie. Po pierwsze – co za synchroniczność! Dopiero co 2 dni wcześniej został przywołany „Sekret” w tym konkretnym kontekście, a tu nagle taka wiadomość związana z tym samym tytułem i tym samym tematem! Ale po drugie, moje zaskoczenie było tym większe, że historia miała miejsce dawno temu i kompletnie nie zakodowałam jej, jak coś szczególnie istotnego. Aż do tego poniedziałkowego poranka, kiedy zakamarki w mojej pamięci otwarły się szerzej i zaczęłam sobie coraz więcej przypominać. W tym też osobę Pauliny i ową lekcję angielskiego z „Sekretem” w tle. Rzeczywiście, po tym jak się ukazał film, udało mi się go zdobyć, a że temat książki był interesujący i stanowił równocześnie świetny materiał dydaktyczny- w tamtym momencie postanowiłam go wykorzystać w pracy.

Ten email wywarł na mnie niesamowite wrażenie. No bo jak nie mógł? Równocześnie sprawił mi dużo radości. Radości dlatego, że ktoś po tylu latach jeszcze mnie pamięta, ale też dlatego, że mogłam mieć jakiś minimalny i pozytywny wpływ na czyjeś życie, nawet bez specjalnej intencji takiego działania. Paulina była którąś osobą z kolei, która dała mi taki sygnał, ale dopiero teraz uświadamiam sobie, że jednak moja praca mogła mieć jakiś sens, mimo że wtedy myślałam inaczej;) Właśnie w takich momentach przychodzi refleksja, że każda, nawet najmniejsza (przynajmniej w moim odczuciu) rzecz może być ‚wielka’ dla kogoś innego, że wszystko i cokolwiek może mieć wpływ na drugiego człowieka, w mniejszym lub większym stopniu. Dla Pauliny, jak widać – w bardzo dużym. Dodam tylko, że Paulina wyraziła zgodę na publikację treści tej wiadomości i bardzo jej za to dziękuję. Pomyślałam, że szkoda byłoby nie podzielić się tą historią z Wami, więc oto i ona. Oczywiście wymieniłyśmy później jeszcze kilka maili, w których pogratulowałam Paulinie życiowej zmiany i determinacji. Uwielbiam takie historie:) ♥

Bo jak mówi fizyka kwantowa – wszystko jest energią, a my w niej wszyscy połączeni i każdy z nas jest jedynie ogniwem w tej przeogromnej sieci. I nie ma przypadków. Skoro padło już słowo ‚synchroniczność’ to nie sposób nie wspomnieć o liczbie, która mnie od 5 lat prześladuje i jest wszechobecna. Tutaj to dopiero można mówić o synchronii;) Ale to już historia na inny wpis.

Żeby nie było tak śmiertelnie poważnie, to na koniec opowiem zabawną historię jako puentę do tematu pt. „Sekret”. Moja inna przyjaciółka, tym razem Ania z Hamburga, o której wspominałam już parę razy tu na blogu ( m.in. Adwent w Hamburgu) kilka dobrych lat temu znalazła w skrzynce na listy grubą przesyłkę zaadresowaną na jej nazwisko, bez nadawcy. Po otwarciu koperty jej oczom ukazała się – ni mniej, ni więcej – tylko książka „Sekret” ! Ania nie słyszała wcześniej o tej publikacji, niczego w ostatnim czasie nie zamawiała, więc koperta bez nadawcy i książka o takim tytule naturalnie wzbudziła u niej podejrzenia, a nawet strach. Ania zaczęła tworzyć teorie spiskowe i podejrzewać, że to na pewno jakaś sekta próbuje ją zwerbować i sprowadzić na manowce;) Książka została więc odłożona na półkę i czekała na rozwiązanie tajemnicy. Ta się wyjaśniła dopiero po jakimś czasie i zupełnie przypadkiem. Otóż nasza wspólna koleżanka z Paryża (znamy się wszystkie trzy jeszcze z czasów liceum) wysłała ją do Ani ot tak, jako prezent, bez uwzględnienia nadawcy. Do dziś śmiejemy się z tej opowieści i wyobrażamy sobie przerażenie w oczach Ani i snucie intrygi na temat złych mocy, które chcą posiąść umysł Ani podczas lektury „Sekretu” 🙂

Dobranoc Państwu:)

Jeśli zainteresował Cię ten temat, zostaw komentarz poniżej. Dziękuję.

*Jeśli interesuje Cię, jak tanio podróżować w każdym wieku i mieć z tego frajdę – polecam Ci mojego e-booka, o którym więcej dowiesz się w zakładce SKLEP .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *