Czy ja juz kiedyś mówiłam, że byłam ratownikiem na basenie w Batley ? Jak to się stało i jak zostać ratownikiem w Anglii? Czy to łatwe? Hmm, przeczytaj i przekonaj się sam/sama. 

O ile nie wypowiadam się ze szczególnym entuzjazmem o Wielkiej Brytanii (zobacz wpis: UK. Krótko i na temat) to jednak jest coś, za co ten kraj cenię. I co z pewnością odróżnia go od zaściankowej i dyskryminującej Polski – np. proces rekrutacyjny. Przede wszystkim, wysyłając swoją aplikację o pracę nie masz obowiązku ujawniać swojej narodowości lub wieku. Nie musisz nawet umieszczać zdjęcia (słyszałam, że ponoć w PL też już tak jest).

Są pracodawcy, którzy podkreślają swoją przejrzystą politykę rekrutacyjną i otwartość na wszystkich. Dosłownie. Bez względu na poprzedni zawod, wiek, narodowość, orientację seksualną, płeć (w tym transgender – sprawdź: LGBT policy), wszelkie ułomności, dietę czy numer buta zawsze masz szansę otrzymać tę posadę.

Podczas rekrutacji trzeba podpisać klauzulę, która o tym mówi, tzn. ty się z nią zapoznajesz i przyjmujesz do wiadomości, że tak w istocie jest. Żaden pracodawca nie odważy się podać widełek wiekowych w ogłoszeniu rekrutacyjnym, bo wylądowałby za to przed sądem za dyskryminację. W emailu zapraszającym mnie na test sprawnościowy z pływania oraz interview znajdzie się również takie zdanie:

„In line with Kirklees Active Leisure’s commitment to removing barriers for people with a disability I would be most grateful if you could notify me of any special needs or requirements you may have in this respect.”

Jak to się ma w PL? No comment.

Taką właśnie politykę wyznaje np. Clifton College (prawdziwy Hogwarts:), w którym przez 2 sezony pracowałam jako Assistant Centre Manager w letniej szkole językowej. Co prawda aplikowałam na Activity Leadera, ale podczas interview wypadłam tak szałowo ;);), że zaproponowano mi stanowisko wyższe i lepiej płatne, a tak naprawdę to pewnie też chodziło o mój wiek, który w tym wypadku zadziałał na korzyść !

Anglia
Moj drugi sezon w Summer Langage School, Clifton College, Bristol

Problemu z moim wiekiem czy narodowością nie miał też Kirklees Leisure Centre, który zorganizował kurs ratowników dla kobiet po czym zatrudnił mnie w tamtejszym Sports Centre jako lifeguard (nie mylić z bodyguardem). Czujecie to? Ja, lat 43 i pół, idę na wstępną selekcję, czyli egzamin z umiejętności pływania na czas  i nurkowania bez gogli! (nienawidzę!) żeby wyłowić krążek do hokeja z głębokości 3 m i jako jedyna z grupy 5 kobiet przechodzę dalej;):):) Potem tzw. interview czyli lanie wody o tym, dlaczego chcę bardzo pracować w Kirklees Leisure  i dostaję tę robotę.

Gwoli ścisłości to nie do końca, bo najpierw muszę zrobić kurs ratownika i zdać egzamin praktyczny i teoretyczny czyli pot i łzy, a raczej godziny ćwiczeń praktycznych w zimnej wodzie i jeszcze dłuższa teoria w Yorkshire accent i to jest dopiero, moi drodzy, czad! Kto słyszał kiedyś West Yorkshire accent – północna Anglia – to wie o czym mówię. Słuchasz, słuchasz, słuchasz jeszcze bardziej, prosisz o powtórzenie i …rozumiesz, albo i nie. A jak nie rozumiesz, to się domyślasz, bo to, co słyszysz brzmi po prostu jak bełkot ( sprawdź: mumbling https://nigdyzapozno.pl/angielski-angielskiemu-nie-rowny-czyli-co-kraj-to-belkot/ 🙂

Ciekawie też prezentowała się moja pani instruktorka – nauczycielka, „wydziarana” na kolorowo  na ramionach i przedramionach:) Barwny był to czas, mówię Wam.

No, w każdym razie kurs ukończyłam i egzamin zdałam – z tym, że tyle symulowanych ratowań ofiar, stabilizacji topielca, rzucania się do wody, wołania o pomoc, sztucznych oddychań (jest w ogóle takie słowo?) oraz resuscytacji fantoma (po angielsku: CPR ) nie zrobiłam nigdy wcześniej i pewnie nie zrobię już nigdy:)

Więcej o CPR tutaj: http://nigdyzapozno.pl/819-2/

W ‘zawodzie’ pracowałam tylko 2 miesiace, bo bliżej mi jednak było zawodowo do mojej wcześniejszej posady w Clifton College, więc wróciłam do Bristolu na następny sezon letniej szkoły językowej. I z basenem pożegnałam się na dobre. Ale zostałam za to bardzo ładnie przez koleżanki i kolegów odprawiona – dostałam pożegnalną kartkę okolicznościową, butelkę Prosecco i czekoladki:) Moje uprawnienia wygasły 2 miesięce temu i raczej nie planuję ich reaktywować. Ale mogę z dumą powiedzieć: tak, przez 2 lata byłam ratownikiem;) I było to z pewnością bardzo ciekawe zawodowe doświadczenie;)

Zrobić kurs ratownika w wieku 44 lat w Polsce i otrzymać z miejsca pracę? Mission Impossible. Pewnie tak samo, jak wyjechać z programu Erasmus+  na Ibizę, aby spędzić 3 miesiące w bajkowej Casita Verde https://www.casitaverde.com/ na kursie ‘Community Development’ i nie zapłacić za to ani pensa mając już 2 lata więcej. Takie rzeczy tylko w UK:) I to jeden z nielicznych powodów, dla których doceniam ten kraj. Bo o ile w Polsce człowieka, a zwłaszcza kobietę po 40-tce skazuje się już na bujany fotel i robótki ręczne na drutach (nie wiem tylko za co miałaby kupić te druty i włóczkę…) tak w Brexitlandzie coś jeszcze można podziałać i poczuć się młodo!

Tylko ta pogoda… .

jak zostać ratownikiem w Anglii

TABLICA OGŁOSZEŃ

Możesz śledzić mój fanpage Nigdy za późno na Facebooku, gdzie na bieżąco wrzucam krótsze relacje, zdjęcia i filmiki z miejsc, w których aktualnie jestem.

Jeśli interesuje Cię, jak tanio podróżować w każdym wieku i mieć z tego frajdę – polecam Ci mojego e-booka, o którym więcej dowiesz się w zakładce SKLEP .

Chcesz pracować online w branży podróżniczej z dostępem do wszystkich narzędzi? Odezwij się do mnie.

Aby poznać szczegóły dotyczące nauki języka angielskiego ze mną – kliknij na lekcje na Skype lub zoom .

  1. B.ciekawa jest Twoja relacja z pobytu w świecie,zarówno w formie jak i samej treści. Taki blog jest interesujący,ale jeszcze ciekawsza byłaby może ..książeczka..?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *