Czy dalekie podróże są wyłącznie dla bogatych, a praca za granicą wyłącznie dla młodych? –  pod tym prowokacyjnym tytułem Monika Bryk z portalu Trip4share.com przeprowadziła ze mną wywiad składający się z 10 pytań.

Polecam ze względu na  fajnych, mądre kwestie poruszane  przez dziennikarkę, stąd też wywiad sam w sobie może stanowić wiele wskazówek dla osób zastanawiajacych się jeszcze czy warto wyjeżdżać:)

Jeśli jesteś zainteresowany, kliknij na zakładkę Blog na stronie Trip4share.com i znajdź wywiad z Agatą: https://www.trip4share.com/blog – tam będzie oryginał i dużo fajnych zdjęć, a tutaj kopia:

Na podróżowanie nigdy nie jest za późno!

Trip4Share: Sławne jest powiedzenie: „A może by tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady…” U Ciebie było trochę odwrotnie, bo jesteś z Podkarpacia. Kiedy postanowiłaś rzucić wszystko i wyjechać z podnóża Bieszczad?

Agata Pałach: Ha, ha, w Bieszczady z mojego rodzinnego miasta mam jeszcze grubo ponad 100 km, więc teoretycznie mogłam też wyjechać właśnie tam, ale wybrałam zupełnie inny klimat i krajobraz, kupując bilet w jedną stronę do Portugalii. W sumie to plan był otwarty, a Portugalia była tylko na pewną nieokreśloną chwilę…

Od tamtej pory minęło 6 lat. W jakich krajach mieszkałaś?

Tak, to prawda. Tę rewolucyjną wręcz decyzję o wyjeździe z Polski podjęłam latem 2014 roku, który okazał się dla mnie rokiem przełomowym. Od tego czasu mieszkałam krócej lub dłużej w kilku miejscach – zaczęłam od wspomnianej wcześniej Portugalii, potem była Austria, Tajlandia, Włochy, Anglia, Walia, Hiszpania… Miałam też krótkie epizody w Polsce, w której odkryłam niezwykłe miejsca.

Po dłuższym pobycie gdzieś czy kilku wizytach w danym kraju zaczynasz się już powoli czuć jak w domu, więc jeśli pada pytanie, gdzie mieszkasz, mam wówczas problem z odpowiedzią…

Kurs masażu w Tajlandii, kurs ratowniczki wodnej w Anglii, nauka tkania dywanów to tylko niektóre ze zdobytych przez Ciebie umiejętności, które też pozwoliły Ci na znalezienie pracy w wielu zakątkach świata. Wielu ludziom po osiągnięciu pewnego wieku i stabilizacji pewnie w głowie się nie mieści taki styl życia.

Niestety, tak właśnie jest. Zwłaszcza w Polsce odczuwa się ogromną presję podążania za społecznymi normami i tzw. większością. Z polską mentalnością jest mi kompletnie nie po drodze. Panuje błędne przekonanie, że w ‘pewnym wieku’ czegoś już nie wypada, nie można albo że jest już na ‘takie rzeczy’ za późno. Kiedy słyszę komentarze typu ‘chciałabym, ale jestem już na to za stara’ podnosi mi się ciśnienie.

Takiego myślenia oduczają podróże oraz konfrontacja z ludźmi pochodzącymi z różnych środowisk, innych kręgów kulturowych i społecznych z innym podejściem do życia i świata w ogóle. To bardzo otwiera oczy. Nagle okazuje się, że po 40-ce możesz tak naprawdę zacząć świetną przygodę życia, nauczyć się nowych umiejętności i ktoś cię doceni (o co w Polsce już bardzo trudno), a ponad wszystko – nikogo twój styl życia nie dziwi i nie bulwersuje. Mało tego, na swojej drodze spotykasz podobnych sobie i stwierdzasz, że wszystko z tobą ok 😉

W jaki sposób wybierasz swoje destynacje? Czy najpierw wybierasz kraj, czy szukasz fajnego projektu, w którym chciałabyś uczestniczyć?

Większość moich wyborów podyktowana była potrzebą chwili, np. chęci nauczenia się czegoś interesującego w równie ciekawym środowisku. No bo wiadomo, że np. nauka masażu tajskiego najlepiej wychodzi „u źródła”, a nie w szkole w Amsterdamie 😉 Jeśli chodzi o wybór miejsc w ramach workaway (nim się najczęściej posiłkuję), to oczywiście ważna jest też osobowość hostów, którzy mnie zapraszają. Tutaj wszystko musi się zgrać, ponieważ staję się częścią tej rodziny czy społeczności, więc jeśli nie nadajemy na tych samych falach, to pobyt się nie uda. W moich podróżach ogromnie ważne są kontakty z ludźmi i dążę do tego, aby spotykać na swojej drodze osoby wartościowe, od których sama będę mogła się wiele nauczyć.

Odpowiadając na pytanie – z wyborami bywa różnie. Jeśli trafia się dobra okazja na tani bilet lotniczy do miejsca, które chodzi mi od jakiegoś czasu po głowie -wtedy sprawdzam jakie projekty są dostępne w tym czasie i jeśli znajdę coś ciekawego, kupuję bilet . Bywają też typowe spontany, np. kupienie biletu w obie strony do USA za 150 Euro w promocji, która trwała… 30 min, bo potem serwery nie wytrzymały 😉 Mnie się udało ten bilet kupić i to kilka dni przed umówioną wizytą w konsulacie po wizę. W tym wypadku najpierw był bilet, a dopiero potem planowanie całej podróży i pobytu.

Jeździsz czasem na prawdziwe wakacje? 😉

Tak, oczywiście. Właśnie ten wspomniany wcześniej wyjazd do USA za 150 euro był typowo wakacyjny. Z Anglii, której oficjalnie rezydentką jestem, bywają bardzo tanie loty na hiszpańskie lub włoskie wyspy i przy tamtych zarobkach kwoty te nie są zbytnio uciążliwe. Ale też często te moje „workawayowe” wypady łączę z wakacjami. Tak było np. w przypadku Gran Canarii. Zawsze chciałam polecieć na Kanary i się udało, w dodatku za niewielką kwotę. Szczerze mówiąc, często mój pobyt na workaway wygląda jak wakacje, zwłaszcza jeśli pomagasz w czymś, co sprawia ci radochę:) Ja raczej wolę spędzać czas aktywnie. Leżenie plackiem na plaży czy przy basenie jest fajne tylko na chwilę. No, a workaway to też, a może przede wszystkim, ludzie.

Jakie są Twoje patenty na tanie podróżowanie nie związane z pracą? (transport, nocleg, itd…)

Patentów jest całe mnóstwo, więc odniosę się do tych najczęściej przeze mnie stosowanych. Grunt, to dostać informacje o dobrej promocji lotniczej czy autobusowej na czas. Dlatego przydaje się wiedza jakie portale i serwisy podróżnicze warto obserwować czy subskrybować. Dzięki temu można zaoszczędzić mnóstwo pieniędzy. Mam też swoje ulubione wyszukiwarki lotów, wiem jacy przewoźnicy oferują niższe ceny za bilet, albo jak zarezerwować tańszy nocleg no i gdzie szukać potrzebnych informacji. Są też sposoby na noclegi bez kosztowe i to w całkiem fajnych warunkach 😉

Często podkreślasz, że najważniejszy w podróżach jest dla Ciebie kontakt z drugim człowiekiem. Czy jest coś, co Cię szczególnie zaskoczyło w mieszkańcach krajów, które odwiedziłaś?

Najczęściej były to bardzo przyjemne konfrontacje, np. ujęła mnie życzliwość i ogromna kultura pracowników lotnisk w Australii i Nowej Zelandii. Odczułam tam faktyczne zainteresowanie mną jako człowiekiem. Myślę, że ogólnie w tych krajach większość osób ma to we krwi:) Niestety, bardzo rozczarował mnie Dubaj i arogancja tamtejszych oficjeli. To, co często podkreślam to również otwartość i tolerancja na inność, odmienność np. w Tajlandii, chociaż ta, niestety, niesie też za sobą wiele nielegalnych procederów, jak prostytucja nieletnich czy handel ludźmi. To oczywiście bardzo trudne tematy, o których przeciętny turysta czy podróżnik nie chce wiedzieć albo udaje, że nie wie…

W Wielkiej Brytanii byłam miło zaskoczona procedurami, mającymi na celu walkę z jakąkolwiek dyskryminacją, np. ze względu na wiek, czego nie da się niestety powiedzieć o Polsce. Brytyjczycy to również nacja bardzo ugrzeczniona, charakteryzująca się wrodzoną dyplomacją i rekordowym wręcz użyciem zwrotów grzecznościowych. Często jest to jednak dość powierzchowne i niejednokrotnie odnosiłam wrażenie, że jest to bardzo zautomatyzowane i wyuczone. W Austrii czy Niemczech wszelkie regulacje czy przepisy, które na pozór wyglądają sztywno i ktoś mógłby powiedzieć, że to wręcz państwa policyjne, okazują się w efekcie bardzo logiczne i mądre, i są po to, aby człowiekowi ułatwić życie. Szkoda, że w niektórych krajach jest akurat na odwrót.

Na Sycylii zmartwiło mnie, że wiele obiektów popada w ruinę, mimo, że mogłyby być prawdziwą żyłą złota. Ponoć często są to nieruchomości przejęte przez mafię, ale to temat tabu. Zaobserwowałam też ogólny bałagan i zaniedbanie terenów, które nie podlegają np. po czyjąś nieruchomość. Można mieć super porządek w swoim ogródku, ale nikomu nie przeszkadza kupa śmieci i gruzu tuż za furtką. To takie kontrasty, które widać gołym okiem. We Włoszech poznałam też temperament Włochów, ich ogromną, zaskakującą wręcz gadatliwość i głośny styl mówienia. Nie jest to coś, za czym przepadam, aczkolwiek samych Włochów i kraj uwielbiam.

Wiadomo, że nie da się wszystkich zdefiniować, bo ile ludzi tyle osobowości, a ile krajów tyle osobliwości. Na pewno dowiedziałam się, że przysłowie „prawdziwych przyjaciół poznajesz w biedzie” działa w przypadku osób poznanych w podróży. Wielokrotnie ktoś pomógł mi zupełnie bezinteresownie i to też przywraca wiarę w ludzi.

Rok 2020 jest ciężkim rokiem dla podróżników. Ciebie pandemia zaskoczyła we Włoszech, w których musiałaś spędzić nieplanowanych dodatkowych kilka miesięcy. Jak to wyglądało dla osoby, która nie potrafi usiedzieć na miejscu?

Tak, ten rok jest naprawdę ciężki pod każdym względem. Kiedy ogłoszono lock-down i zamknięto całą Europę, przebywałam w Toskanii, w małym nadmorskim miasteczku. Oczywiście na plażę czy do lasu nie wolno było wychodzić, bo groziły za to ogromne kary. Zresztą, jedną z nich zapłacił mój host, Rodolfo. Przy jego trybie życia, codziennym spędzaniu kilku godzin w lesie i na plaży na medytacji i ćwiczeniach tai chi to była prawdziwa katastrofa. Komunikaty zmieniały się z tygodnia na tydzień, więc do końca nie było wiadomo jak długo ten stan ‘uwięzienia’ potrwa.

W tej całej patowej sytuacji trafiłam akurat idealnie, bo oddałam się bardzo kreatywnym zajęciom – na elewacji budynku, który jest ośrodkiem jogi, medytacji i tai chi, malowałam różne florystyczne elementy, a także odtwarzałam sentencje w staro-hebrajskim, zniszczone podczas remontu domu. Tak więc robiłam to, co lubię. Po godzinach pisałam bloga i zaczęłam pracę nad moją e-książką. Ubolewałam jedynie nad tym, że nie będzie mi dane zobaczyć pobliskiej Pisy czy równie pobliskiego wybrzeża Cinque Terre, które na zdjęciach wygląda zjawiskowo. Wierzę jednak, że zobaczę je kiedyś w realu.

Ostatnio, jeszcze przed pandemią, sporo byłaś w Polsce. Wiem, że po tym czasie dzielimy miłość do Gór Izerskich. Co najbardziej utkwiło Ci w pamięci, co szczególnie polecasz?

Góry Izerskie to taki region, który mi w ogóle do Polski nie pasuje :):):) Porównałam go kiedyś do Ibizy, bo wszystko tu jest jakieś inne, w tym pozytywnym sensie. I ludzie, i to czym się zajmują, i architektura, i krajobrazy -no po prostu magia. Ponieważ w tym roku większość Polaków wybiera wakacje w Polsce, boję się, że Izery zostaną trochę zdeptane przez tłumy przyjezdnych. Ale wiem też, że małe enklawy i przepiękne agroturystyki tego regionu Polski pozostaną sobą.

W Izerach dużo się dzieje za sprawą kreatywnych mieszkańców i ludzi z pasją. Jeśli chcesz spotkać prawdziwą szeptuchę, malarkę , wiedźmę albo ulepić coś z gliny, zrobić witraż, skomponować mozaikę, pograć na bębnach, zjeść zdrowe, lokalne organiczne produkty czy kupić piękne rękodzieło – zaplanuj wycieczkę na południowy-zachód Polski. Mnie udało się nawet uczestniczyć w małej ceremonii z meksykańskim szamanem. Takie rzeczy tylko w Górach Izerskich:)

Prowadzisz bloga „Nigdy za późno”, a ostatnio wydałaś e-book pt. „Jak tanio podróżować w każdym wielu i mieć z tego frajdę.” Tytuł mówi sporo o treści, ale nie wszystko…

Tytuł bloga i książki ma przekonać, że podróżowanie jest dla wszystkich i szkoda czasu na wymówki. Tak zresztą jest skonstruowany ten poradnik. Każdy rozdział to jedna wymówka, którą często słyszę od osób, które w skrytości chciałyby podróżować, ale… no właśnie. Piętrzą się przeszkody i nic z tego nie wychodzi.

W książce zawarłam 7 podstawowych powodów, które powstrzymują ludzi przed wyjazdem. Tłumaczę, jak pokonać te pozorne przeszkody, które tkwią w naszych głowach i jak wykorzystać Internet, aby samodzielnie zorganizować niskobudżetowy wyjazd marzeń. Pokazuję, że istnieje alternatywa dla ofert komercyjnych i podaję linki do serwisów, portali i grup, które w tym wszystkim pomogą. Umieściłam też kilka krótkich relacji z moich niektórych podróży.

Moje porady dotyczą różnego rodzaju wyjazdów, nie tylko tych dalekich i na długo. Tak naprawdę to zachęcam też do korzystania z wyjazdów krótkoterminowych, bo niedaleko nas, w Polsce czy tuż za polską granicą, kryją się prawdziwe perełki. I można je odkrywać nawet grubo po 40-ce;) Dodam też, że moje sugestie i propozycje umieszczone w książce są na tyle uniwersalne, że mogą posłużyć każdemu – zarówno studentowi, osobie w średnim wieku jak i parze seniorów.

*****************************************************************************************************

dalekie podróże

TABLICA OGŁOSZEŃ

Możesz też śledzić mój fanpage Nigdy za późno na Facebooku, gdzie na bieżąco wrzucam krótsze relacje, zdjęcia i filmiki z miejsc, w których aktualnie jestem. Obserwuj mój Instagram: Legrandbleu44

Jeśli interesuje Cię, jak tanio podróżować w każdym wieku i mieć z tego frajdę – polecam Ci mojego e-booka, o którym więcej dowiesz się w zakładce SKLEP .

Czy dalekie podróże są tylko dla bogatych? Wywiad ze mną 🙂

Jeśli interesują Cię pomysły na pracę zdalną, zerknij TU.

Aby poznać szczegóły dotyczące nauki języka angielskiego ze mną – kliknij lekcje na Skype lub zoom.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *